Dlaczego reakcja dorosłych na porażkę dziecka może decydować o jego dalszej sportowej (i emocjonalnej) drodze.

Wyobraź sobie, że masz 10 lat. Właśnie skończyłaś występ na zawodach. Wiesz, że poszło źle. Trenowałaś, starałaś się, bałaś się. Dzisiaj patrzyli na Ciebie rodzice, trenerzy, koleżanki i koledzy… I choć poradziłaś sobie z własnym stresem i odważyłaś się wyjść i wystąpić, to na koniec ten błąd, a za chwilę drugi. Nie wyszło. Nienazwana niesprawiedliwość, wstyd i rozczarowanie. Czujesz całą sobą, jak bardzo jest nie tak, widzisz, jak trener kręci głową z niezadowoleniem. Może nie wierzy, że Ci zależało? Spojrzenia nie pomagają. Czujesz ogromną bezradność, a łzy płyną same. Twoje emocje są prawdziwe i istnieją w Tobie tak wyraziście i tak mocno, że nie da się ich zostawić. W tej chwili to jedyne, co jest. Więc zabierasz je wszystkie, ledwo je mieszcząc i biegniesz na trybuny po wsparcie do rodzica. Słyszysz: “Nie płacz. Nie przejmuj się.”

Masz przestać to robić. Nie należy płakać i się przejmować. Nie umiesz w swój sport i nie umiesz nawet prawidłowo zachować się po porażce!

Codziennie młodzi sportowcy przeżywają podobne sytuacje. Dowiadują się, że aby radzić sobie z emocjami, należy je „przestać”, „wyłączyć”. Zauważają, że rodzice nie przyjmują ich emocji. Zdarza się, że mimo najlepszych intencji trenerów i rodziców, dzieci pozostają same ze swoimi sportowymi emocjami, a wręcz mogą się dowiadywać, że przeżywanie przykrych emocji w sporcie jest czymś niewłaściwym. Najczęściej tych trudnych: smutku, wstydu, lęku, bezradności czy poczucia winy. Oczywiście nie chcemy tych emocji u naszych dzieci. Nie chcemy, by je przeżywały. Sami często czujemy się źle widząc emocjonalne zmagania naszego dziecka. Sami doświadczamy wtedy trudnych emocji, których nie chcemy, które staramy się zdusić. Dlatego z najlepszej intencji chcemy te emocje jak najszybciej skasować, stłumić, wygumkować, zostawiając naszych podopiecznych w poczuciu nieadekwatności i niezrozumienia. Nie dając im akceptacji, przestrzeni, a na końcu narzędzi.

To częsta przyczyna wypadania dzieci ze sportu, która bywa trudna do uchwycenia bez świadomego podejścia do psychologicznej strony sportu. Bez niego komunikaty przed startem nie współgrają z reakcją po nim, cele są zbyt ogólne lub nieosiągalne, a dziecko nie wie, jak radzić sobie z emocjami i może odnosić wrażenie, że pierwsze, co trzeba zrobić w trudnej chwili, to nie czuć. Mission impossible. Oczekiwanie, którego nie spełni. Najwyżej się nie przyzna.

Psycholog sportu to ten człowiek w sztabie, który pomaga zawodnikom, trenerom, klubom i rodzicom normalizować emocje, daje narzędzia do ich pragmatycznego wykorzystywania i regulowania, wspiera budowanie środowiska, w którym dziecko akceptuje własne emocje, dzięki czemu jest silne, kompetentne i bezpieczne emocjonalnie. Trenerzy dostają skuteczne narzędzia do komunikacji i podtrzymywania motywacji. Rodzice wiedzą, jak radzić sobie z emocjami własnymi i swoich dzieci, by emocjonalnie wspierać, a nie korygować emocje dziecka w trudnych momentach.

Świadomość psychologiczna dużo zmienia. Realnie. Warto zadbać o ten aspekt już dziś. Zapraszamy do współpracy – dla dobra zawodników, trenerów, rodziców i klubów.

Co robić z emocjami sportowych dzieci z perspektywy rodzica, aby dziecko było pewne, czerpało radość ze sportu i wzmacniało się poprzez sport? Będziemy podpowiadać w postach i artykułach.

Adam & Marzena